Archiwum kategorii: Podróże

Słowa dwa przemyśleń o Portugalii

Cześć!

Jak wiecie, drugi raz udałem się do Portugalii, właśnie dlatego podzielę się przemyśleniami, mam nadzieję, że wzburzę w was chęć do dyskusji.

Obserwacji garść.
Zaczynając od języka. Na prawdę nie lubię portugalskiego. Brzmi brzydko, nie ma polotu, urodą porównywalny do ich kobiet. Właśnie! Tak jak facet przejdzie to jeszcze. Natomiast jeśli chodzi o kobiety to na prawdę ubogi kraj, oj ubogi…
Jeśli chodzi o muzykę. Radio używane przez parę godzin w zupełności starczy mi na duuużo czasu. Ich muzyka jest ni to rytmiczna, ni to ładnie brzmi, to nie ma nic w sobie. Może to przez ich język? Nie wiem sam.. Co do muzyki i radio. Jak radio to gdzie? W samochodzie!
No właśnie… Jeśli zastanawiacie się jak jeździ ktoś kto nie potrafi jeździć, udajcie się do PORTUGALII! Ci ludzie chcą cię zabić na każdym skrzyżowaniu, tylko po to aby potem nie przekroczyć 60km/h gdy ograniczenie jest do 80.

To tyle… z rzeczy nie pozytywnych.
Efekt Whaaat theeee fuuuuuuuuck był nadużywany przeze mnie podczas tej wycieczki.
Teraz pora na efekt Hell YEAH!
Widoki, jedzenie, zapachy , smaki, kraj…
Kraj jest piękny mimo, że trochę chaotyczny się zdaje.
Jedzenie jest baardzo dobre na prawdę. Wcale nie tanie natomiast. No i mają swoje piwa dwa, Sagres i coś tam Book: Rock book czy coś takiego, które są bardzo bardzo w porządku no i zielone wina! Gastronomiczne czad! Muszę spróbować herbaty z cytryny no i te ciasteczka pastel de bellem……………………….

Teraz z innej beczki:
Wiecie co Hiszpanie mówią o Portugalczykach? Zaraz, zaraz.
Wiecie co Polacy mówią o Hiszpanach?
Że są wolni, mało pracują, myślą o sieście i nie dużo więcej…
Teraz co Hiszpanie mówią o Portugalczykach?
Ze są wolni, nic nie robią i nic im się nie chce.
Rozumiecie?
Myślę, że to nieźle oddaje stan rzeczy.
No i ubodło mnie to uturystycznienie w Portugalii. To wpatrywanie się w turystę wygłodniałymi oczami. W Hiszpanii turyzm jest bardziej dotkliwy, a jednak ich stosunek jest jakiś taki bardziej zdrowy.

Jakie były wasze wrażenia? Byliście w Portugalii? Co myślicie o niej i ich ludziach? Przesadzam, może nie mam racji? Podzielcie się opinią!

Pozdrawiam,
JK

Sagres – Fotorelacja c.d. (Monchique)

Dzień drugi!

To znowu MY!
DSC 3482 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

Wstajemy, jemy, myjemy, gadamy, śmiejemy, ale już 10 rano: co robić!?
Jak zawsze na organizatora liczyć można, tak też tym razem, pomysłów garść miałem. Monchique. Gdzieś wyczytałem u wujka google, że taka ładna miejscowość, że warto, że zjeść można, że coś tam. No i szczyt góry- Foia z rzekomo zapierającymi dech w piersiach widokami. Wycieczka, po mojej porannej prezentacji zgodziła się na taki plan. Oczywiście przed obowiązkowo plaża. Powiedziałem, że znajdziemy coś extra! No i znaleźliśmy coś nieziemskiego!!! Udaliśmy się na północ w stronę miejscowości Aljezur, aby było bliżej gór. W którymś momencie była taka mała tabliczka ze zjazdem na plażę Amado. Jak było?

O TAK!
DSC 3421 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

No i poszliśmy tą cudowną plażą do końca, do końca i doszliśmy do górki. Trochę pod górkę i znaleźliśmy coś takiego:
DSC 34471 678x1024 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

Zejść łatwo nie było, ale się udało… a tam:

DSC 3452 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

więcej zdjęć z samowyzwalaczem
DSC 3466 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

no i plaża w pełnej krasie.
DSC 3453 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

Słuchajcie zdjęcia tego nie oddają. NIE BYŁO TAM NIKOGO. Piasek był cudowny, całość była tylko dla nas. Mgła nas łaskotała, a słońce przebijało się przez chmury i łuskało nasze ciała. Fale groźnie brzmiały, momentami woda nasze ciała chłodziła. Czuliśmy się jak na bezludnej wyspie. BYŁO absolutnie niesamowicie! Zdjęcia tego nie oddają. No i ta mgła… Dodawała takiego klimatu… Niewyobrażalne!

Spędziliśmy tak trochę czasu. W którymś momencie uznaliśmy, że czas na nas. Bo do Sevilli trzeba kiedyś wrócić. No ale najpierw Monchique i Foia…. Pojechaliśmy na sam szczyt.

DSC 3475 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

DSC 3494 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

Chyba nie trzeba dużo opisywać, nie? Widok piękny.! Po drodze dużo restauracji ale turystycznych. Nacieszyliśmy oczy i zdjęcia porobiliśmy. Ah nie zapominajcie ucieszyć waszej wyobraźni drogą, która tam prowadziła! Tak ,tak, równie piękna.

DSC 3499 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

DSC 3491 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

DSC 3519 803x1024 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

cropped DSC 3505 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

Ładne zdjęcia, nieprawdaż?
Mhmm było ładnie.
Znaleźliśmy knajpkę z ładnym widokiem ale drogawo… Więc zjechaliśmy do Monchique, gdzie jakieś coś zjedliśmy dwa zdjęcia zrobiliśmy, oto i one:

DSC 3547 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

DSC 3548 1024x678 Sagres   Fotorelacja c.d. (Monchique)

i do domu wracaliśmy. Monchique bardzo ładne miasteczko, klimatyczne. Na pewno gdzieś można super zjeść, trzeba znaleźć tylko gdzie. Nam się nie udało. No więc tak oto wróciliśmy o 3 rano do Sevilli. Ekipa zmęczona spać poszła a mnie dzielnie Golfina do domu prowadziła. Było nieziemsko. Doprawdy, zresztą sami widzicie, czyż nie?

Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Cześć!

Z uśmiechem!
IMG 20130812 WA0000 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Do rzeczy:
Sagres – celem
Chęć przeżywania – przyczyną
4 osoby, 4 narodowości, 4 miejsca do zobaczenia.
Ja, Flo, Erik, Hanne. PL, IT, USA, NOR. Faro, Sagres, plaża Amado, Moncique.
Plan zrealizowany 100%, w tym wpisie podzielę się tylko 50%.

Hanne jak dowiedziała się, że jedziemy do Portugalii pod namiot powiedziała ok. Tylko chcę zobaczyć Faro. Powiedziałem Okej. Z tym że w sobotę musiałem pracować. 5 rano odwozimy na lotnisko, nie ma lekko. Kaska w kieszeń i po ekipę. 6 rano wyjechaliśmy. Skontrolowali mnie, czy nie piłem, w Hiszpanii! Szok! Uważajcie.! Na szczęście zanim zgarnąłem ekipę. Dziewczyny mi powiedziały, że Erik wrócił do domu 30 minut temu i właśnie prowadził bogaty dialog z ubikacją. Trochę się bałem, ale wyglądał na trupa, który pójdzie spać. Tak też było. Cel 1 : Faro i śniadanie!

9:00 dojazd do UPRAGNIONEGO FARO! Przejechałem dwa razy centrum nic nie zastawszy. Zostawiliśmy samochód gdzieś nad morzem i ruszyliśmy na spacer. Jak to ja, wcześniej się przygotowałem. Przeczytałem wszystko co można o Faro. Że dwa dni na zwiedzanie tam starczy, ale można i dłużej. Zrobiłem listę: co, gdzie, jak i za co i kiedy! W teorii bałem się o nasz czas. W praktyce? Zapomnieliśmy ,że jest przesunięcie czasu, więc tam była 8.00 rano. Udało nam się znaleźć miejsce gdzie jeść dawali, po godzinie tj. o 9.00. Śniadanie wyborne bo Pan tostado(ich chlebek i masełko= mniam!) oraz Pastel De Bellem (POLECAMY!). Typowe ciasteczka portugalskie, mniam! No i po śniadaniu znów spacer. Zrobiłem 4 zdjęcia, jak się wygłupialiśmy. Na szczęście alkohol u nich jeszcze działał, bo w Faro nie ma NIC! NIC! Tak więc czym prędzej cel 2: SAGRES!

DSC 3307 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

DSC 3250 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Przy fortecy jest taki widok, taki, o NIEZIEMSKI! Dobra, spokojnie. Widzicie tą plażę? Tam po lewej, jak się szło skałkami była druga plaża, malutka, na której nikogo nie było! TO BYŁO NIEZIEMSKIE! O plaża ta duża nazywa się Tonela. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Zimna woda jak cholera, chłodzi dobrze! Było to jak z filmu, raju, nie wiem skąd. Po co ludziom narkotyki? Nie wiem, my ich nie potrzebowaliśmy!

DSC 3268 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

DSC 3276 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Spędziliśmy tam ledwie ze 3-4 godziny, ale były one cudowne. Na prawdę, zobaczcie sami. Niestety nie zrobiłem zdjęcia całej plaży (żałuje).

DSC 3369 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

DSC 3361 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

DSC 3355 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Co się dzieje po plaży? Głód przychodzi z nienacka. Tak więc po plaży szybki odwrót do Vila do Obisbo. Nie ma tam nic, oprócz dwóch restauracji. Że internet mam, to sobie czytam. Wiedziałem co chcę, tylko nie wiedziałem za ile. No i trafiliśmy do restauracji „O Palheiro”. Wzięliśmy Catalapana de peix za bagatelka 27 ojro na spółkę z Flo, Hanne wzięła Doradę a Erik ośmiorniczkę no i zmusiłem ich do winka: Vino Verdhe, tak popularne w portugali. UWAGA ZDJĘCIA Z TELEFONU!

20130810 213520 1024x768 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Tak wyglądała Cataplana(30 minut trzeba czekać!). We dwójkę nie daliśmy rady, dopiero Erika i Hanny pomoc okazała się bezcenna w skonsumowaniu tego obiadku. Co by nie mówić o cenie itd. Było przepyszne. To też był pierwszy raz od dawna, kiedy poszedłem do restauracji. Się powodzi!
20130810 2033491 768x1024 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Następnie ja uznałem, że musimy zobaczyć capo de Saint Vincent. Czyli najdalej wysuniętą część lądu w stronę USA. No i tak dojechaliśmy. Był piękny zachód, piękna latarnia i … tyle

DSC 3400 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Wróciliśmy tam rano, poziom zachmurzenia nie pozwalał nic zobaczyć. Wydawało się to nieprawdopodobne! Szczególnie, że dzień wcześniej wszystko było widoczne. Tam też uznaliśmy, że najlepiej jest się położyć na środku drogi, oświetlić się światłem z samochodu i zrobić sesje zdjęciową z samowyzwalaczem! Oto i efekt!

DSC 3417 1024x678 Sagres #NIESAMOWICIE! Fotorelacja part 10

Koniec dnia 1 miał miejsce na campingu Orbitur. Nie był najtańszym, ale najbliższym. Miał wszystko co trzeba. Przespać się można.

Już wtedy wiedzieliśmy, że Sagres jest cudowne a weekend niepowtarzalny. O naszym zmęczeniu nie muszę pisać, prawda? Kolejna butelka Vino Verdhe zrobiła swoje i nas skutecznie uśpiła!

Polska polskość

Pragnę zacytować pewien wpis. Jest taki blog. Pan taksówkarz go prowadzi. Pan ten studiował historię. Pan ten piszę niesamowite rzeczy, historie oraz opowieści. Często śledząc jego wpisy muszę się zatrzymać i oddać chwili kontemplacji. Tym razem chciałbym się z wami podzielić moimi myślami. Właściwie nie moimi, tylko myślami Pana Tomka odnośnie naszego społeczeństwa. Temat o tyle dla mnie aktualny, że ja osobiście nie czułem się dobrze w naszej ojczyźnie. Pan Tomek sugeruje mi jedną z możliwych odpowiedzi a ja chciałbym wiedzieć co o niej sądzicie…

„Można zobaczyć, jak bardzo kalekim nadal jeszcze jesteśmy społeczeństwem. Niby pewne znamiona luksusu już do nas dotarły. Niby zasobność materialna, przynajmniej części, znacznie wzrosła. Niby jest wolność przemieszczania się i podejmowania pracy i życia, gdzie się chce. A jednak jeszcze tak dużo brakuje.

A tego, czego najbardziej brakuje, to prawidłowych relacji międzyludzkich. To zubożenie emocjonalne i brak wrażliwości. Ale także jakaś niedojrzałość jeszcze. Trochę jesteśmy jak dzieci, naiwni, nie umiejący patrzeć perspektywicznie w przyszłość, lubiący zabawki, ale szybko się nimi nudzący, rozkapryszeni, kiedy czegoś żądamy, złośliwi, kiedy nam coś nie wychodzi i cieszący się z głupstw bez znaczenia. Jako naród jesteśmy jak dzieci i jeszcze długa droga rozwoju przed nami.”

Takie mam odczucia wobec naszych rodaków i ta nasza nieudolność emocjonalna jest tak dotkliwa. Jeśli już trafi się ktoś, kto jest ciepły, szczery i na prawdę życzliwy to spotyka go nieszczęście. Jesteśmy jacyś tacy zamknięci, powierzchowni, nie wrażliwi i na pewno złośliwi. Staram się z tym walczyć, ale miałem tego tak dość w naszym kraju! Każdy kraj ma swoją piętę Achillesa, ale czy to nie ludzie są najważniejszym elementem naszych żyć? Już relacje ze średniowiecza mówiły o tym, że jesteśmy plemieniem niesamowicie silnym i potężnym i jedyne co może nasz zniszczyć to niesnaski między nami. Brak komunikacji. No i tak trwamy. Jednoczymy się tylko gdy jest bardzo źle, a szkoda. Bo można się jednoczyć, wychodzić codziennie na ulice i dzielić szczęściem z innymi. No i nie przestaje mnie zaskakiwać to jak inaczej się tu traktuje ludzi. Jeśli nie możesz, jeśli cię nie stać, zawsze się znajdzie ktoś kto pomoże.

Czy zgadzacie się ze mną, z Panem Tomaszem? Myślicie podobnie?

Fotorelacja 9 – życie jak marzenie

Cześć wam!

To było dwa dni temu, a dalej wydaje się jakby się nie zdarzyło. Jakby było nierzeczywiste. Dużo mniej turystycznie niż do tej pory. Obrazki, których doświadczyliśmy wtorkowego popołudnia zachwycają… i nie piszę o dziewczynach!

DSC 3062 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

DSC 3043 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

(Tu poniżej w oddali widać miasteczko Zahara)
DSC 3094 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Dużo takich widoków było, ale do rzeczy.
Wstałem prawą nogą w poniedziałek i uznałem, że pora zrobić coś fajnego! Tak dla odmiany. Więc google maps i szukamy. Tak też stworzyłem piękną rutę przez Parque Natural Sierra de Grazelma. Plan wycieczki: Zahara- jezioro- Grazelma – Benamahoma. Tak zwane białe miasteczka.

Dlaczego białe nie trzeba tłumaczyć prawda?

(Z zamku w Zahara)
DSC 3080 678x1024 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

(ekipa: Fin-AUS-Fin)
DSC 3068 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

(Embalse de Zahara-el Gestor takoż się zwie to jezioro)
DSC 3048 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

(widok z Zahary)
DSC 3059 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Zahara gdzie poszliśmy na spacer. Zahara, która była pierwszym przystankiem, skąd widok na jezioro rozpościerał się niesamowity. Zahara, gdzie nie ma prawie nic. Weszliśmy na szczyt zobaczyć zamek. Zameczek. Daleka to była droga i męcząca, ale widoki piękne. Gorąc, pot, oczekiwania, to wszystko złożyło się na to, że po godzinie, może półtorej nie chcieliśmy nic innego jak kąpieli w tym jeziorze! Bardzo przyjemnie się spacerowało po tym oryginalnie arabskim miasteczku, ale ile można? Zmartwienie było inne… Nie widzieliśmy nikogo kto by się kąpał w jeziorku i nie wiedzieliśmy czy można, czy nie, czy o co chodzi…

DSC 3110 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

DSC 3111 678x1024 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Tak oto dotarliśmy tutaj. Znajdując ukojenie w pełnej krasie. Zadowolenie niewyobrażalne. Malowniczy widok, cudowna woda, rześka, pod cieniem drzew odpoczynek należyty. Tak oto spędziliśmy lunch time! Polecam, na prawdę polecam! Razem z ekipą, tym razem Australia-Finlandia, po godzince wylegiwania uznaliśmy, że nie ma co i że Grazelma czeka.

DSC 3118 678x1024 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

DSC 3125 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Piękne te miasteczka i urocze. Piękny spokojny dzień. W Grazelmie zdecydowaliśmy się zjeść. Podobno wszędzie jest podobnie. A jak było? Było tanio, dobrze, dużo i w super klimatycznym miejscu, bez turystów, z niesamowitymi widokami. No i spokojnie. Fajnie, bo za niewielką kwotę na prawdę dobrze(!) zjedliśmy o co nie zawsze łatwo nawet w Sevilli. Nie wspominając o Barcelonie czy Madrycie.
Zamówiliśmy na przykład smażonego bakłażana polanego miodem. Brzmi dziwnie? Smakuje zajebiś***! Nie wspomnę o rybie z grilla czy super mięsku bo to standard, natomiast bakłażanik zdobył nasze kubki smakowe tego dnia!
Nie muszę wspominać uroków drogi? Te skręcające w nieskończoność drogi, zakręcające niczym wąż w Nokii pod koniec! Jedni nazywają to rollercoster, inni się boją, obiektywnie jest cudownie. Tylko spaść nikt nie chce.

DSC 31431 1024x678 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Koniec wycieczki był w Benamahomie. Nawet z samochodu nie wysiedliśmy, przyznaje- trochę zmęcz, trochę nie wiadomo po co. To miasto(miasto? wieś?), gdzie mieszka niespełna 2000 osób jest równie urokliwe. Ciężko tam trafić z ledwie widocznymi oznaczeniami. Nie mówiąc o tym, że w mieście prawie zawiesiłem samochód na głównej (!) drodze. Nie wiem jaki stopień nachylenia mają tam drogi, ale bieg 2 i to wszystko, więcej nie da rady pod górkę. Jeśli nie zatrzymasz się podwoziem!

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o zamek. Jeden z wielu. Wszystkie są oryginalnie arabskimi tworami. Jest cała ich linia- ówczesna linia obronna. Są ładne, w sam raz aby tam pojechać i zrobić sobie ze trzy zdjęcia. Aczkolwiek ten zameczek w Zahara wydawał się być najtrudniejszy do zdobycia(militarnie). Na prawdę kosztowało wysiłku aby się tam wdrapać, nie potrafię sobie wyobrazić wspinaczki w pełnym uzbrojeniu pod ostrzałem łuczników…

cropped DSC 3172 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

DSC 3185 678x1024 Fotorelacja 9   życie jak marzenie

Wszystkich gorąco zachęcam do tej podróży. Jej uroku nikt nie odmówi. Pięknie, cudownie i fantastycznie. Tyle mogę powiedzieć.

Tak w sam raz. Teraz pora do pracy!

Trzymajcie się ciepło.
Weekend (na 99%) Portugalia!
Będzie co oglądać i może czytać!

Pozdro,
J.K.

Sława nie boli

Cześć wszystkim!

Wiele się dzieje w życiu rzeczy niespodziewanych. Tak właśnie jakiś czas temu odezwał się do mnie mój kolega Dominik Piechota. Taki fajny młody chłopak z wielkimi, absolutnie dojrzałymi marzeniami. Tak, ten z tych, którym oczka się święcą. W których pasja widnieje cały czas. Wiek tu nie gra roli, choć powiem wam, że alkoholu pić nie może. Na ostatnim spotkaniu we Wrocławiu coś wspominał o gazecie, może o wyjeździe do Hiszpanii, może to, może tamto.. Dużo chce, mało może. Czy na pewno?

Jakiś czas później ukazał się pierwszy numer !OLE!… Gazeta merytorycznie stojąca na absolutnie najwyższym poziomie. Ten chłopak zrzeszył pasjonatów takich jak on, aby robili to co kochają. Za co będę go szanować niezależnie od tego jaki będzie koniec OLE. Aczkolwiek ja wróżę rychłe wzbicie się ponad chmury! Każdy kogo prowadzą marzenia zajdzie daleko. Tak też właśnie Dominik napisał do mnie „Hej, jesteś w Hiszpanii, mówisz po hiszpańsku, przeprowadź wywiad”. Tak oto odżyła we mnie pasja, poniekąd zakopana, częściowo zaniedbana. Nie mogłem powiedzieć nie! Gdzie tam, cieszyłem się jak dziecko! No i tak parę dni później byłem w Huelvie i rozmawiałem z Alexem. Mam przyjemność zaistnieć na łamach tej SUPER! gazety, dzięki Dominikowi i całej wspaniałej ekipie, która wkładaja mnóstwo pracy w ten projekt. Mam nadzieję, że nie będzie to ostatni raz kiedy mogłem się udzielać na łamach OLE. Liczę, że to dopiero początek! Możecie przeczytać mój wywiad na stronie 69-70. Zachęcam. Jak i do lektury całej gazety.

Ole magazyn

DSC 2173 Sława nie boli

W międzyczasie, razem z firmą dla której pracuje, znalazłem się w regionalnej gazecie z Kadyksu- La voz de Cadiz. Załączam zdjęcie kiepskiej jakości, jestem tam, o , na dole po lewej! Kurczę tyle sławy w jeden miesiąc. Już czuje jak sodówka mi do głowy leci. A tak serio? Ole fajna sprawa!
xtraice Sława nie boli

Coś tam napisali o naszej firmie, zrobili nam zdjęcia i tak oto w Hiszpańskiej prasie też zadebiutowałem. To dopiero początek! Strach się bać co będzie dalej, trzymać kciuki!

Tym oto wpisem zachęcam wszystkich do uczestnictwa w jak największej ilości wspaniałych projektów, którym przewodzą idee/marzenia! Jeśli takich nie ma to stwórzcie!

Miłego dnia !

Pozdro,
JK

Cadiz – małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Kadyks. Najstarsze miasto na naszym kontynencie. Takie małe a takie wielkie. Miasto w którym nie ma nic, ale znalazłem mnóstwo…

Spotkałem tam szczęście, pustkę, beztroskę ale i bardziej przyziemne rzeczy takie jak Fenicjan, dobre jedzenie oraz dużo uśmiechu! Niegdyś nazywane Gadir przez Fenicjan. Ciężko uwierzyć, że to miasto ma ponad 3000 lat. Nie… nie czuć tego tam. Tego zabrakło.

Ten wpis będzie ciekawy, zróżnicowany! Pierwsze na co się trafia jak się wjeżdża do Cadizu do ratusz oraz katedra.

DSC 2887 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

DSC 2928 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Wszystko odrestaurowane, na nowo zbudowane takie trochę nijakie. Wszyscy mówili ,że w Kadyksie mało do zobaczenia jest. Ja zdając sobie sprawę z tego jaką historię ma za sobą to miasto, liczyłem na dużo akcentów historycznych. Nic z tych rzeczy. Miasto doszczętnie zniszczone w wieku 16 przez oddziały angielskie. Tak tak wspieram się wikipedia oraz przewodnikiem, jak widać poniżej. Historii nie czuć tam. Historii tam nie ma. Są jednak inne super rzeczy!
Na przykład taka instalacja:

DSC 2891 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Jest to kamerka. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy byli w Kolumbii. Byli na Plaza de la Matuna, jak można przeczytać. Jest to efekt współpracy między ratuszem Cadizu a Cartagena de Indias. Fajnie było popatrzeć i pogadać z kimś oddalonym o ile? 1500 km, 3000km? Nawet nie mam pojęcia!

…centrum c.d.
DSC 2918 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Polecam zwiedzanie chociaż z przewodnikiem! Milej jest podziwiać coś o czym mamy jakiekolwiek pojęcie!

DSC 2946 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Ostatnie zdjęcie bez ładu i składu. Przywdzieliśmy sobie 5 do naszej paczki turystów. Tym razem skład narodowości: Włochy-Francja-USA.

DSC 2977 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Po przyjemnym spacerze przez malutkie centrum doszliśmy do morza i zmierzaliśmy ku plaży Caleta. „Playa de la Caleta (Cádiz), where the famous beach scene with Halle Berry was filmed (James Bond – „Die Another Day”” Więc poczuliśmy się trochę jak w filmie, zresztą zdjęcia jakie tam udało nam się zrobić są absolutnie przecudowne! co zobaczycie na dole samym! Najpierw Fenicjanie oraz admirał Nelson…

DSC 2998 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

To jest admirał Horatio Nelson z flagą. Czemu flaga jest podarta i co on tam robi? Wszystko nam opowiedział… Najpierw wstęp.

DSC 2989 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

To są Fenicjanie. Oni założyli to miasto. Jeden z nich powiedział nam, że prowadzą 1,5 godzinne przedstawienia w Castillo de San Sebastian, właśnie tam cała akcja miała miejsca. Płaci się 6 euro od osoby i masz super fajny wieczór. Super zabawę dla dzieci z ciekawymi historiami! Fenicjanin nam opowiedział o tym oraz powiedział nam, że ciężko pracowali jako naród, sam nie miał oka i ręki… Był bardzo przyjaznym gościem, który zaprosił nas do uczestnictwa w wycieczce jutro. Większe wrażenie na nas zrobił jednak admirał Nelson.

Ten Pan po pytaniu skąd jestem powiedział ” Dzień Dobry” „mam znajomą Anne Szczepek” „piwo”. Wypowiedział to jak rasowy Polak, moje zdziwienie granic nie miało. Jego uśmiech był bardzo budujący. Pitu pitu, ale musieliśmy spytać co robi tu Nelson w prawie własnej osobie!? No i się dowiedzieliśmy. Nelson chciał podbić Cadiz, ale jego flota nie dała rady. Była to jedyna bitwa, którą przegrał ów admirał(w całym życiu). Stracił w niej rękę i został zmuszony do wycofania się do Tarify, gdzie odnosił kolejne zwycięstwa. Flaga brytyjska właśnie dlatego została podarta, gdyż było to jedyne miejsce, którego nie udało się zdobyć admirałowi. Zostawił po sobie jedynie podartą flagę… Następnie szła wycieczka z dzieciakami i Nelson nas przeprosił i powiedział, że teraz ma swoją rolę do odegrania i że życzy nam miłego dnia.
Polecam zajrzeć

Było to tak super.! Ci ludzie mieli tyle energii, byli tak uśmiechnięci. Wracając widzieliśmy jak admirał mówi po hiszpańsku z angielskim akcentem i zabawia całą grupę wywołując salwy śmiechu. W tym wszystkim przekazywał historyczne treści… Było to niesamowicie przemiłe przeżycie, które umiliło i tak już piękny widok na plażę La Caletę oraz cały Cadiz. Gorąco polecam tam zajrzeć każdemu! Znajomość hiszpańskiego obowiązkowa do wycieczki… Ich energia była tak zaraźliwa, że do tej pory na to wspomnienie uśmiech się pojawia!

DSC 3025 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Cadiz wieczorem był bardzo przyjazny. Życie towarzyskie dopiero się zaczynało (22-23?) jak w całej Hiszpanii. Udaliśmy się do Taberna Casa Manteca założonej w 1953. Jednym z najbardziej znanych miejsc w Cadiz. Ceny umiarkowane, jedzenie bardzo dobre(Tapas). Nazw nie przytoczę. Nie pamiętam. Miejsce obowiązkowe do zobaczenia przy okazji wizyty w Cadiz.

DSC 3020 300x198 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Tak pięknie było…

DSC 3014 1024x678 Cadiz   małe wielkie miasto. Fotorelacja 8

Przepraszam za tak długi wpis, jednak tyle się wydarzyło…
Życzę wam super przyjemnej soboty i dużo pozytywności!

Heja!

Espańa fotorelacja 1: Corre, corre…

Wczoraj doświadczyłem corridy. Te oto słowa napisałem 28.06. Cztery dni po tym jak przyjechałem Volkswagenem Golfem do Sevilli.

Czy się cieszę? nie wiem. Zdjęcia ładne chyba mam.

Przesyłam kilka zdjęć.
DSC 1796 300x198 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1860 300x198 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1883 300x198 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1913 300x198 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1628 198x300 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1707 198x300 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre... DSC 1722 300x198 Espańa fotorelacja 1: Corre, corre...
Uczucia mam mieszane. Z jednej strony byki i tak by zostały skonsumowane, a tak miały okazje przywalić jakiemuś kolesiowi z kocem przebranego za pedała. Nie wiem sam. Nie było to na pewno smaczne doświadczenie i nie oblewaliśmy go do późna w nocy. Raczej w dość utemperowanych nastrojach wracaliśmy do domu.