Bałkany post factum i spóźniona relacja

Na przejściu granicznym Albanii powitały nas trzy maszerujące z naprzeciwka krowy, chwilę później pan jadący na ośle i mnóstwo Mercedesów sunących po albańskich ulicach (wg. naszych statystyk 5/10 jadących aut, to Mercedes). To wszystko w rytm bałkańskiej muzyki. https://www.youtube.com/watch?v=NvPZ0P8lGRA

Na nocleg wybraliśmy puste pole za stacją benzynową, której pracownicy, chcąc należycie nas ugościć, rzucili nam nawet ogrodowego szlaucha, byśmy mieli dostęp do wody i mogli się umyć.

Z samego rana, po porannej toalecie, pojechaliśmy na śniadanie w przeurocze miejsce, które znajdowało się tuż nad morzem… o ile morzem można nazwać duże kałuże. Po skromnym śniadaniu, ruszyliśmy w kierunku Tirany. Przejechaliśmy się nawet kawałkiem albańskiej autostrady, która zaczyna się w pewnym momencie drogi znakiem, że to autostrada i kończy się rondem…
Nic dodać nic ująć. Przepisy drogowe tu nie istnieją, każdy jeździ jak uważa, według własnego kodeksu drogowego. Czasem na trasie trafi się osiołek, czasem parę krów… Albania ma swój urok. Albo ktoś to miejsce pokocha, albo znienawidzi. Co do Tirany- miasto jak miasto, nas nie zachwyciło. Podsumowując: Albania to kraj paradoksów, gdzie piękno krajobrazu zderza się z brzydotą zabudowy. Gdzie bieda krzyczy z każdej strony, ale ludzie wydają się być tam szczęśliwi. Podobno południe kraju zachwyca, a północ mało oferuje. Pierwszego nie wiemy, a drugie potwierdzamy. Mimo wszystko tutejszy folklor jest atrakcyjny i porównanie Albanii do czegokolwiek innego byłoby nie na miejscu.

——
Dzień 5 z Albanii do Macedonii
Dalej udaliśmy się nad jezioro Ochrydzkie do Macedonii. Widoki, które nam towarzyszyły podczas podróży były niezapomniane. Równie niepowtarzalnym doznaniem było odwiedzenie malowniczej cerkwii i położonego nad samym jeziorem klasztoru św. Nauma (Sv. Naum) . Oprócz malowniczych widoków, Macedonia przywitała nas również pysznym jedzeniem, przyjaźnie nastawionymi ludźmi oraz niskimi cenami. Dodatkowo kąpiel w jeziorze Ochrydzkim jak i utęskniony prysznic na pobliskim campingu, sprawiły, że szczęśliwi poszliśmy spać

Dzień 6-TY
Niechętnie rozstaliśmy się malowniczo położonym Ljubanista Car Camp. Następnym przystankiem było miasto Ochryda (Ohrid), położone nad Jeziorem Ochrydzkim, z dobrze zachowaną, wielką fortecą oraz innymi pozostałościami z czasów, kiedy Macedonia była potęgą. Ohrid to miasto gdzie mógłbym zamieszkać. Mili ludzie, dobra pogoda, pyszne jedzenie, piękne jezioro… mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Niestety goniący nas nieubłaganie czas wymusił podróż dalej, tym razem do drugiego największego macedońskiego miasta, czyli do Bitoli. Z atrakcji w czasie podróży, udało nam się złapać gumę… Szybko wymieniona opona przez Mariana i Łukasza na trasie oraz wulkanizator, który sprawnie uporał się z przebita oponą, pozwolili na dalszą podróż. W Bitoli przede wszystkim niesamowicie zjedliśmy! Potem ociężali przeszliśmy się po deptaku, który był urokliwy, jednak czym prędzej spieszyliśmy do Serbii by odwiedzić Belgrad! Po drodze, już po stronie serbskiej zatrzymaliśmy na nocleg w pobliskim campingu Enigma, targując cenę z właścicielem w środku nocy. Podsumowując: Macedonia urzeka swoja historia, ludźmi, pysznym jedzeniem, niskimi cenami, pięknymi widokami. Innymi słowy, zachęca do szybkiego powrotu.

Dzień 726.08 BELGRAD

W końcu dotarlismy do stolicy Serbii. Belgrad rozczarował. Bardzo. Zwieńczeniem wizyty był mandat, który dostaliśmy za przekroczenie czasu parkowania. Postkomunistyczny moloch, bo tylko tak można nazwać i opisać to miasto, wskazywał bardziej na obecność w Rosji niż w Serbii. Średnio zainteresowani przejaskrawionymi widokami ruszyliśmy w drogę na północ do miasteczka Subotica, uważanego za najładniejsze w tym kraju. Po drodze zatrzymaliśmy się na jedzenie w Nowym Sadzie, które okazało się być najbardziej uroczym i przyjaznym serbskim miastem. Tam najedliśmy się, posłuchaliśmy miejscowych grajków i po wieczornym długim i cudownym spacerze postanowiliśmy, że przenocujemy na obrzeżach Nowego Sadu nad samym Dunajem.

Dnia ósmego, wstaliśmy wcześnie rano żeby jechać do Suboticy i dalej na Węgry. Dotarliśmy do miasta leżącego na północy Serbii, gdzie zjedliśmy dobre śniadanie, jednak jednogłośnie stwierdziliśmy, że Nowy Sad był dużo piękniejszym miejscem. Karma wraca? Zdecydowanie tak, przynajmniej w Serbii… Słabo oznaczone miejsca parkingowe doprowadziły do sytuacji, w której powrocie na parking, nie zastaliśmy naszego samochodu. Pojechaliśmy na depozyt, aby zapłacić 5000 RSD kary i przeżyć nieprzyjemny proces odbierania samochodu. Było szarpanie drzwiami, groźby, krzyki i sarkastyczne komentarze. To doświadczenie sprawiło, że bardzo szybko chcieliśmy uciec z tego specyficznego kraju. WĘGRY Prawie 3 godziny spędzone w 30 stopniowym upale, by przekroczyć granicę węgierską skłoniły nas do pewnych obserwacji…

resized  MG 3556 682x1024 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3553 682x1024 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3037 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3399 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3510 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3557 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3015 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3204 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 3012 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 2861 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 2699 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 2690 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 2909 1 682x1024 Bałkany post factum i spóźniona relacja

resized  MG 2913 1 1024x682 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3752 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3778 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3779 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3789 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3791 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3793 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3802 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3815 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3816 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3830 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3836 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3845 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3848 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3851 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3853 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3867 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3871 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3880 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3884 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3886 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3888 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3890 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3895 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3897 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3902 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3905 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3907 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3908 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3915 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3917 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3920 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3921 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3923 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3929 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3942 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3943 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3947 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3952 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3988 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 3997 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4008 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4013 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4050 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4076 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4077 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4088 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4098 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4105 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4110 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4111 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4120 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4129 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4134 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4135 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4137 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4143 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4144 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4154 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4181 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4193 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4195 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4202 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4205 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4220 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4222 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4227 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4240 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4244 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4264 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4275 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4279 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4289 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4290 Bałkany post factum i spóźniona relacja

DSC 4292 Bałkany post factum i spóźniona relacja

Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

Pierwszego dnia wyjechaliśmy o 4.30 rano z Warszawy w czteroosobowym składzie: Malwa, Ja, Marian i Łukasz oraz jego dzielny Mercedes!

resized  MG 2599 1024x682 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

Obraliśmy kierunek Sarajewo, żeby jak najszybciej dostać się na upragnione Bałkany.
Plan był. A w zasadzie nie było go wcale… Ledwo udało nam się umówić skąd i kiedy wyruszyć (dodam, że każdy z nas jest z innego miasta i trzeba było przeprowadzić operację logistyczną- nie lada wyzwanie).
Droga przebiegała bez większych atrakcji, aż do granicy węgiersko- chorwackiej, gdzie kilkanaście kilometrów przed granicą wzięliśmy na stopa pewnego Włocha, który był tak zjarany, że nie trzeba było wiele mówić, a On śmiał się jak dziecko, a oczy miał jak dwie pięćdziesięciogroszówki. Zbyt daleko z nami nie pojechał. Wysiadł tuż przed przejściem granicznym i uznał, że dalej sobie poradzi.
On tak. Ja, natomiast, na granicy zorientowałem się, że nie mam portfela, a wraz z nim dokumentów, potrzebnych przy kontroli granicznej. Wszyscy zaczęliśmy wartkie poszukiwania mojego portfela i tym samym wzbudziliśmy zainteresowanie celników, którzy przyszli sprawdzić co się u nas w samochodzie dzieje. Finał był taki, że kazali nam oddalić się od granicy i wracać skąd przyjechaliśmy.
Opcje były dwie: albo Włoch zabrał mi portfel albo zostawiłem go 200 km stąd, w miejscu gdzie zatrzymaliśmy się na obiad. Postanowiliśmy wracać, ale na szczęście, po paru minutach znaleźliśmy portfel, który ukrył się w kieszonce samochodu. Po takiej dawce adrenaliny mogliśmy jechać dalej.
Przekraczając granicę Chorwacji i Bośni i Hercegowiny, pierwszą rewelacją było to, że nie wiedzieliśmy gdzie tak naprawdę dojechaliśmy.

GPS pokazywał, że jesteśmy w Bośni, lecz naszym oczom ukazał się napis „Witamy w Republice Serbskiej”, a dookoła powiewały serbskie flagi.

resized  MG 2582 1024x682 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

Jak się później okazało, w Bośni obecny jest podział kraju na dwie główne, autonomiczne jednostki administracyjne – Federację Bośni i Hercegowiny oraz Republikę Serbską, a także znajdujący się pomiędzy nimi Dystrykt Brczko.
W końcu zajechaliśmy na stację benzynową, żeby zatankować za śmiesznie małe pieniądze i spytaliśmy pracującego tam Pana o jakiś pobliski camping, na którym moglibyśmy się zatrzymać. Pan uśmiechnął się pod nosem i powiedział ” Camping? No, no camping!”. Zapytaliśmy więc, czy może w Sarajewie się takowy znajdzie, ale Pan ze stacji stwierdził jedynie ” No, no camping in Sarajevo! Nooo… I don’t know, because I’ve never been to Sarajevo” 😉

Robiło się już całkiem ciemno, a my nie mieliśmy gdzie spać. Zaczęliśmy więc szukać miejsca, żeby rozbić się na dziko, jednak nie było to łatwe. Pytaliśmy też dwóch miejscowych gospodarzy o możliwość nocowania u nich, ale zamiast zgody, uzyskaliśmy jedynie informację, że niedaleko jest motel. W końcu trafiliśmy na rodzinę, która pozwoliła nam rozstawić się z namiotami w ich ogródku.

DSC 3719 1024x678 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

My w podzięce podarowaliśmy im butelkę polskiej Żubrówki, a oni ugościli nas jak swoich. Mieliśmy okazję przekonać się czym jest słowiańska gościnność: najpierw poczęstowali nas uprawianymi arbuzami, które według nich nie były smaczne, a my się nimi zajadaliśmy, a później zaprosili nas do środka, żeby wspólnie oglądać olimpijski mecz piłki ręcznej kobiet Rosja- Francja (rzecz jasna bośniaccy Serbowie kibicowali reprezentacji Rosji, a kalendarz z Putinem dumnie wisiał na ścianie).

DSC 3716 1024x678 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

DSC 3713 1024x678 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

Nie obyło się też bez poczęstunku napojem wysokoprocentowym, ichniejszymi wypiekami (sernik z własnego sera i jabłecznik) oraz pomidorami uprawnymi. Najedzeni i zmęczeni, poszliśmy spać.
Od rana zaś czekała na nas część dalsza podnovljejskiej gościny: świeżo mielona i specjalnie parzona kawa i śniadanie niczym uczta królewska (pyszna papryka duszona w sosie śmietanowym, smażone kiełbaski, frytki zrobione z dopiero co zebranych ziemniaków- bramborów, sadzone jaja i oczywiście pomidory=paradajzy).

resized  MG 2560 682x1024 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

Mogliśmy również skorzystać z łazienki, by wykąpać się po wielogodzinnej podróży i by po pożegnaniu świeżymi dalej ruszyć w drogę do Sarajewa.

DSC 3739 1024x678 Bałkany czyli tam, gdzie chcesz pojechać, ale nie wiesz czy warto. Otóż zdecydowanie TAK!

I pomyśleć, że to dopiero początek…

Żukiem przez świat… Ani Żukiem ani przez świat

Cześć,

Nie miałem czasu, aby opisać cokolwiek. Dalej go nie mam. Dlatego powiem tylko, że jest taka super ekipa, robiąca takie super rzeczy. Ja nie byłem na tyle super, aby robić te wszystkie super rzeczy z nimi. Super jednak było to, że chwilę mogłem i bardzo mi się to spodobało. Co mogłem? No że z nimi i że tak super i że mogłem i że chcieli i w ogóle. No i poniżej przedstawiam jak to wyglądało. Jeśli chcielibyście więcej to zapraszam gdzie indziej, tam gdzie bardziej super: http://zukiemprzezswiat.pl/blog/

Tymczasem:
DSC 2260 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3649 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3639 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3602 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3553 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3517 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3469 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3347 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3252 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3172 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3166 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3113 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3092 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 3046 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2965 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2930 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2885 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2857 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2810 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2798 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2792 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2748 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2714 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2700 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2693 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2684 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2678 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2631 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2620 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2555 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2551 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2534 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2428 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2426 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2424 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2365 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2335 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

DSC 2323 1024x678 Żukiem przez świat... Ani Żukiem ani przez świat

Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 9856 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!
Pierwszy dzien.
Udalo sie wyladowac i nawet wszystkie rzeczy dotarly cale. Miedzy innymi rower. Zlozenie go zajelo mi bagatelka godzinke i juz moglem ruszac. Obrazek powyżej zastałem na lotnisku. Czy ta sentencja stała się moim mottem? Raczej nie…
Najwiekszym sukcesem pierwszego dnia było to, ze nikt mi nie policzyl za roweru przewoz. Pierwszego dnia mialem do zrobienia 60 km -pomyslalem 4 godziny MAX! No wlasnie. MAX to jest , ale jazda z predkoscia 5km/h. Warunki były nadspodziewanie nieprzyjazne. Na szczescie nie padało, ale wieje. Wiatr stał się moim kumplem. Codzień się widzieliśmy. Ja go na pół, on mi w twarz. Podobno kto się lubi ten się czubi. Cieszę się, że nasza przyjaźń trwała 13 dni. O 13 za dużo… Wszyscy mowili, ze wieje. No w Warszawie tez wieje, czasem… Jednak do wiatru powrócę. Dojechałem do Reykjaviku:

DSC 9867 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

trochę po nim pojeździłem, jednak głównie pijanych polaków spotkałem. Dlatego też szybko na spoczynek się udałem. Wnioski był proste: szkoda tu czasu tracić, skoro jest po co jechać dalej.

DSC 9875 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 9877 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Drugiego dnia dojechalem do Parku narodowego Pingvellir, jakies 60km. Zaczelo sie tam robic pieknie. Chociaz po drodze wiatr wial. Zwyzywalem go od kur%&, ale dalem rade.

DSC 9916 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

W parku po podziwianiu znalazlem piekna miejscowke na dziko. Super byla! Serio! No i rano obudzily mnie kaczki, zjadlem sniadanie i wtedy przyszly dwie osoby. Straz parku, ze spac nie mozna i tak dalej itp. Dali mi mandat kazali zaplacic jak za camping 1400 koron =ok 40zl. Uradowany, ze tak tanio zaplacilem.

DSC 9927 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Kontynuowalem droge. Dnia 3 kolejne 60km do Geysiru. Wiatr byl jeszcze wiekszy. Przez pierwsze 15 km mialem wrazenie, ze jade w miejscu. Coz… jakos sie
przemieszczalem. Po calym dniu walk dojechalem i znalazlem w haszczach miejsce. Rozlozylem sie, juz w dupeczce (obolalej nota bene) mialem gdzie i jak i po co.
Zrobilem sobie goraca zupe i bylo czadersko. No i wtedy jak juz sie polozylem i wyjalem ebook readera zobaczylem, ze jest zepsuty. No i to byl kryzys. Co ja tu robie? Po co ja tu przyjechalem? itd… Nastepnego dnia wstalem, zebralem sie i pojechalem. Geysir zobaczylem, rewelacji nie bylo. Nie wiem czemu.

DSC 9959 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 9995 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 9989 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Nastepnie jechalem nad wodospad Gullffoss. Jechalem.. hahaha chociaz wiatr juz tak demoralizatorsko nie wplywal na mnie to ja po prostu nie bylem w stanie
jechac. Ba! Jak pchalem rower to czesto sprawialo mi to trudnosci. Na serio. Mnie zwiewalo! Jakos udalo sie dotrzec a tam co? Na parkingu akcja ratunkowa= 10 osob wkolo stolu i starsza Pani.. Poobijana strasznie. !! z 7
autobususow kkierowcy apteczki przynosili… Jednak nikt nie mial tego co trzeba, nawet wody utlenionej. Wiec spytalem czy pomoc, powiedzieli czego im brak. Rozcieta noga wygladala bardzo zle, twarz i reka tez cale poobijane. Generalnie kiepski widok. No wiecy wyjalem swoje gaziki z dezynfekcja, plasterki i chusteczke BAMBI (tak!) wilgotna do obmycia, dalej sobie poradzili. Zajelo to z 30 minut, wialo tam jak skurczybyk! Wiec juz
zimno bylo. Jednak na koniec nazwyzywali mnie od Hero! No i danke Danke. Wycieczka z niemiec wszyscy mi dziekowali. Czad. Dalej poszedlem pod
wodospad obejrzec i okazalo sie, ze atrakcja turystyczna bylem ja!

Zdjęć łądnych nie ma, bo warunki nie sprzyjały.
DSC 0014 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Po takim dniu zjechalem do Flúðir. To tak, aby pokazać, że wiało:
DSC 0019 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

W Fludir byl camping w niezlej cenie z wi fi i goracym prysznicem, wiec zostalem. Najpierw spotkalem Dawida. Dawidowi zepsul sie rower i skonczyl swoja wyprawe. Podzielilismy sie swoimi wrazeniami przez 4 godziny rozmowy i doszlismy do wniosku, ze jutro jade rano do Selfoss (45km) aby tam wziac autobus o 9.55 do Jökulsárlón. Wiec wyjezdzam przed 6.00. O Dawidzie co wiecej? No tyle, ze mi pomogl co do trasy. Ludzie pracujący na campingu okazali się być wlochami. Wiec zaczelismy gadac. Zaskoczyl ich moj wloski i tak od slowa do slowa poznalem Tobi i Beneddette. Tobi zapytal czy chce w takie cieple zrodla jechac, powiedzialem, why not? Zszedlem po rzeczy i aby zapytac Dawida czy nie chce jechac. Nie chcial, co więcej, podobno nie żałuje! Jednak obok Pani Belgijka strasznie sobie nie radzila z namiotem i Dawida juz przestalo bawic od 20 minut obserwowanie tej nierownej walki, wiec jej szybko pomoglismy! No i potem rzeczy i z Tobim do tych zrodel, ale najpierw po 2 piwka. =) BYLO NIESAMOWICIE! Nie wiem jak znalezli to miejsce i nie wiem skad ani gdzuie, ale ciepla woda na zewnatrz pizdzi wiatrem i zlem a my w srodku gadajac o sensie istnienia pilismy piwo. To był pierwszy moment kiedy zrozumiałem po co sie jedzie na Islandie.

DSC 0037 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0040 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0048 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0030 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0022 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Rano wstałem i do Selfoss dojechałem. Wsiadłem w autobus a tam… trzech Hiszpanów. No więc 6 godzin minęło szybko. Ja miałem wódkę, jeden hiszpan Orujo, trzeci jamon serrano, a czwarty suszoną rybę. Nim się obejrzałem minęło 6 godzin i trzeba było wysiąść. Jak wysiadłem to lało strasznie i było 6,5C. Nie zmienia to faktu, że było dość nieziemsko….

DSC 0068 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0108 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0098 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0084 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0145 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0126 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0125 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0124 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Nieziemsko, lecz za zimno abym tam został. W związku z czym tego samego dnia w deszczu udałem się do Skataftell. Niestety w ciągu paru dni pogoda była bardzo brzydka i też zdjęć mało przez to jest. Następnego dnia dojechałem przed VIK. Tam znalazłem super nocleg w jaskini. Chociaż najpierw podziele się krajobrazu widokiem. Tak było jadąć obok lodowca:

DSC 0281 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

a tak wyglądał mój nocleg:
DSC 0253 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0245 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0247 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

no i miałem wspomnieć o wietrze? Wiatr był taki, że zamknięto główną drogę. Zdarzyło się, że z niej zwiało autobus i kampera. Brzmi nieprawdopodobnie?
DSC 0178 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

W VIK jest najpiękniejsza plaża nie egzotyczna na świecie i wygląda tak:
DSC 0268 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!
DSC 0269 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Za Vikiem zacząłem czuć zmęczenie. Coś mi strzeliło w kolanie i coraz ciężej wszystko przychodziło. Dlatego postanowiłem jechać do Hveragerdi aby tam odpocząć.
Po drodze jednak zachaczyłem o Skogar. Dużo mijałem wodospadów a czas na campingu spędziłem z super sympatycznymi baskami!

DSC 0310 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0377 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0378 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0206 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0190 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0226 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0405 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Następny dzień to Hella i pogaduchy z Niemcem: http://gintenreiter-photography.com/ . Inspirująca postać, jednak doświadczenia są lepsze od wspomnień. Więc zachowuje doświadczenie.
No i udało się dojechać do Hveragerdi. Podjazd do źródeł gorących był tak stromy, że nie byłem w stanie wejść ze swoim rowerem. Dlatego rozłożyłem się na campingu na dole i zostawiłem większość rzeczy i wtedy dopiero udało mi się podjechać. Było fajnie, na prawde. Taki podjazd, przez góry to była super sprawa. No i nagroda na górze w postaci tych źródeł też była niczego sobie. Fajnie było tam spędzić dwa dni. A na campingu zawsze się spotkało ludzi z którymi można było pogadać. Tak wyglądały te źródła:

DSC 0427 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0446 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0425 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

a tak mój rower, ja i krajobraz podczas podjazdu:

DSC 0478 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0473 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0480 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

w Hveragerdi nie było nic, chociaż udało mi się zobaczyć jak wygląda system grzewczy Islandii, ich grafitti oraz szkoła:

DSC 0504 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0501 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0413 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

Dalsza podróż miała już smak powrotu. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ już powoli chciałem wracać. Jednak zanim dojechałem do Grindaviku to znalazłem takie super opuszczone miejsce i nie mogłem się oprzeć pokusie aby tam nie pójść spać! 🙂

DSC 0540 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0538 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0536 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

W Grindaviku napiłem się drugiego piwa podczas wyprawy, poszedłem na spacer, gadałem z ludźmi, a następnego dnia przekroczyłem granice płyt tektonicznych znajdując się na tej: północno amerykańskiej. Stamtąd już odleciałem spowrotem do Polski. Z dużą dawką zadowolenia, zmęczenia, pustymi kieszeniami i wieloma doświadczeniami. Jeśli jest coś co przywiozłem ze sobą to charakter.

DSC 0578 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0575 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0558 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

DSC 0552 1024x678 Obóz przetrwania zamiast wakacji! THIS IS ICELAAAAAND!

To by było na tyle w takiej baaaardzo okrojonej relacji.

W najbliższym czasie o wiele mniej ekstremalne kierunki będą cieszyły się większym powodzeniem.

Życzę wszystkim aby realizowali najbardziej szalone pomysły. Tylko one nas motywują do działania i pozwalają dokonywać rzeczy, o których nawet nie śniliśmy, że jesteśmy w stanie zrobić. Potem wszystko staje się łatwiejsze!

Islandia organizacyjnie

Cześć!

To jest Islandia:

bus stop the real icelandic old.htm txt kort Iceland 700 Islandia organizacyjnie

A to mój rower na Islandii:
DSC 9861 1024x678 Islandia organizacyjnie
Rower na szczęście nie zawiódł. Chociaż przeprawe miał ciężką to jest prawie cały i jeszcze jeździ.

O Islandii organizacyjnie:
przygotowywałem się na ostatnią chwilę. Dni przed wyjazdem oddałem rower do serwisu, pożyczyłem sakwy i pojechałem do Decathlonu kupić niezbędne rzeczy – namiot, jakaś kurtka itd. Co do przygotowań mam wiele zastrzeżeń w związku z warunkami atmosferycznymi jakie na Islandii panują, jednak niezmiernie cieszę się, że przeżyłem. W tym miejscu też bardzo chciałbym podziękować Piotrkowi Mitko, który wsparł mnie swoim doświadczeniem i radą. Bez tych dwóch rzeczy na pewno bym nigdy nigdzie nie pojechał. Tutaj czerpałem wiedzę odnośnie przygotowań do jazdy rowerowej: http://piotrmitko.com/

Moja trasa na Islandii:
dzień 1: Keflavik – Reykjavik + zwiedzanie Reykjavik (46 km + 15km)
dzień 2: Reykjavik – Pingvellir (46km)
dzień 3: Pingvellir – Geysir (61km)
dzień 4: Geysir – Fludir (42km)
dzień 5: Fludir – Selfoss (47km) – bus – Jokulsarlon – Skataftell (60km)
dzień 6: Skataftell – VIK (140 km)
dzień 7: Vik – Skogafoss (34km)
dzień 8: Skogafoss – Hella (62km)
dzień 9: Hella – Hveragerdi (50km)
dzień 10: Hveragerdi
dzień 11: Hveragerdi – Grindavik (77km)
dzień 12: Grindavik – Sandgeroi (32km)
dzień 13: Sandgeroi – Keflavik (10km)
Total: 722km.
Liczba kilometrów wyliczona na podstawie Google Maps. W rzeczywistości licznik przekręcił 1000. Codziennie gdzieś się zbaczało z drogi, dojeżdżało, zwiedzało.

O Islandii finansowo:
Islandia tanią przygodą nie jest. Wakacje były BARDZO oszczędne. To jest ich podsumowanie:
Przygotowanie+zakup rzeczy: 985 zł
Rower i jego przygotowanie 759 zł
Podróż bilety lotnicze+ dojazdy 1197 zł
Jedzenie 629,958 zł
Spanie 356,66 zł
bus 249,04 zł

DSC 0589 1024x678 Islandia organizacyjnie

To tyle z suchych faktów. Następny post będzie o mnie na Islandii.

Back to where I belong…

Cześć!

Long time no see, ale to nie istotne. Mało podróży, mało zdjęć, o czym tu pisać?

DSC 9499 1024x678 Back to where I belong...

Ponownie, dzięki uprzejmości D. udało mi się zrobić fajną rzecz!
Mianowicie, znowu gościnnie cykałem zdjęcia na meczu. Tym razem Polska vs Gruzja. Zanim o piłce nożnej to o fotografii słowa dwa chciałbym…

DSC 9501 1024x678 Back to where I belong...

Fotografia nie jest jak jazda na rowerze, że jak nie jeździsz i wsiądziesz to pojedziesz. Jak zdjęć nie robisz na codzień to po pół roku nie jest tak, że weźmiesz swój sprzęt i ciach ciach ciach poeazja pisana obrazem Ci wyskoczy. Drugie przemyślenie to odnośnie sprzętu. Że niby rozmiar nie ma znaczenia, a jednak. Jeśli chodzi o foto sportowe to sprzęt ma znaczenie. Cholerne. Tak, mam kompleksy w związku z tym. Może, któregoś dnia więcej czasu się pojawi i możliwość rozwijania zamiłowania zawita na horyzoncie?

DSC 9611 1024x701 Back to where I belong...

Co do reszty przemyśleń to są proste: Piłka. Polska 4-0. Tak ma być. Dzięki trenerze!

DSC 9614 1024x664 Back to where I belong...

DSC 9579 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9533 875x1024 Back to where I belong...

DSC 9531 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9529 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9453 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9825 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9741 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9819 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9759 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9762 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9733 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9729 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9717 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9685 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9647 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9619 1024x678 Back to where I belong...

DSC 9598 1024x659 Back to where I belong...

DSC 9554 1024x678 Back to where I belong...

Tutaj jeszcze zdjęcie obrazujące, że polska gospodarka ma się dobrze a zasiłki dla bezrobotnych jeszcze lepiej…
DSC 9840 1024x678 Back to where I belong...

Po meczu, nad wisłą, kibiców pochłonęło zmęczenie w związku z emocjami.
DSC 9849 1024x678 Back to where I belong...

Tak, jak mnie teraz porywa zmęczenie.
W związku z powyższym wszystkim życzę wielu ekscytujących chwil i mam nadzieję, że do niebawem!

Ostatnia prosta..

Nicea. McGuire.

Czy to się da ubrać w słowa?
21.30 Otwiera nam Ashley (inaczej się nazywała, ale zostało Ashley).
Mówi:
-nie znam człowieka, ale daje spać, jest ok. Idziemy na piwo?
No i tak udaliśmy się nad plaże. Tam zachciało mi się piwa, piwa, piwa i nocnych zdjęć. Tak więc proszę.

DSC 8894 1024x678 Ostatnia prosta..

DSC 8865 1024x678 Ostatnia prosta..

DSC 8856 1024x678 Ostatnia prosta..

DSC 8860 1024x678 Ostatnia prosta..

Umówiliśmy się o 1 w domu, jak ja poszedłem na spacer. Wróciłem na czas a chwilę po mnie zjawił się McGuire. Ze swoim OLBRZYMIM ciemnoskórym kolegą, Mikelem. Mikel na szczęście szybko poszedł więc się uspokoiłem…

Mieszkanie owo zostawiało wiele do życzenia. Jego czystość, jego wyposażenie, ilość rzeczy (ZA DUŻO), rodzaj rzeczy, i tak dalej…. Do życzenia nie zostawiał zbyt wiele za to sam gospodarz… Miał równo nie równo pod sufitem. Był menem, ale mało człowiekiem. Miał niezłe przeżycia. Spotkania AA były codziennością, formy medytowania jakie tylko kolwiek sobie możesz wymarzyć. Tak też przegadaliśmy do godziny 04.30. Potem trzeba było się przespać…

DSC 8900 1024x678 Ostatnia prosta..

Już wiedziałem, że nie wyjedziemy z rana, jak planowane. Już wiedziałem, że będzie ciekawie. Tak było. Z rana kolejne rozmowy o wszystkim i niczym. Głębokie. Wiara, tolerancja, wolność, wojna, żaden temat nie był nam straszny. Wszsytkiemu stawialiśmy czoła jak mogliśmy. Było to intrygującę i czasochłonne. W końcu zdecydowaliśmy się na spacer i zwiedzanie. Nicea jest równie cudowna… jak my!

DSC 8905 1024x678 Ostatnia prosta..

W Nicei na głównym placu jest Pani. Pani śpiewa Edith Piath. Śpiewa świetnie, jest cudowna. Do tego jest świetnia lodziarnia. Do tego jest Socca, która jest bardzo dobra. No i wszędzie towarzyszący McGuire, który porzucił pracę, uznając, że tak będzie lepiej. Nicea jest bardzo urokiwa. Aczkolwiek podobno ludzie są strasznie nie mili!

DSC 8916 1024x678 Ostatnia prosta..

Rzecz w tym, że tak byliśmy zaintrygowani wszyscy sobą nawzajem, że zdjęcia miasta wydawały się zbędne i nijakie. To miasto może też wcale nie jest takie extra? Może jest? Nie wiem… Było to ciekawe przeżycie. Ciąg dalszy snu. Może zachaczało o spiritualizm? Nie wiem, na trzeźwo ciężko to ocenić. Dom był oczywiście alcohol free zone. Ta cała sytuacja też mnie zmiotła z powierzchni ziemii. W świeży sposób. Na szczęście rzeczywistość przyszła z pomocą i już parę godzin później była tarta rustica w Mediolanie, a nasza podróż dobiegła końca. Dziękuję Ci bardzo S.

DSC 8919 1024x678 Ostatnia prosta..

Coraz bliżej Włoch..

Dojechaliśmy do Le Tholonet. O 21.40.
Wszystkie sklepy pozamykane i te sprawy. Dojechaliśmy do jakiejś willi, ale ciemno nic nie widać. Przyjął nas Hubert. Kolorowe długie spodnie, koszula, specyficzny. Szlachetne rysy twarzy. Piękna angielszczyzna. Tonowane i precyzyjnie dobierane słowa. Nic. Prysznic, spać.
8 rano. Otwieram oczy. Fortepian. Piękny. Widzę jak dom jest wykończony. Z przepychem. Z precyzją. Dużo sztuki. Piękna muzyka w koło. Wychodzę na zewnątrz a tam…

DSC 8785 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

Cały dom był nieziemski. Okazało się, że Hubert i Klara Woringer są znanymi twórcami:
http://duokw.com/

Pięknie grali, mają piękną wille.
Wynajmują ją ponieważ córka kazała odstresować się tacie od pracy i poznać nowych ludzi. Za jakieś śmieszne pieniądze. Gdyby ktoś był w okolicach aix-en-provence, koniecznie tam zajrzeć!

Nie chcąc przeszkadzać pojechaliśmy za radą Nicolo do Cassis. Widoki we Francji są takie:

DSC 8795 1024x809 Coraz bliżej Włoch..

DSC 8794 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

a w Cassis jest tak:

DSC 8811 678x1024 Coraz bliżej Włoch..

temu psu musiałem zrobić zdjęcie.! Jest moim bohaterem, a to zdjęcie jest genialne (skromny!):

DSC 8813 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

W Cassis jest bardzo pięknie i malowniczo. Są dwa cudowne porty i fantastyczna atmosfera:

DSC 8809 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

DSC 8831 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

Tam był spacer i śniadanie. Pora dalej.

Dalej przerwa w InterMarche i jedzenie kanapek na parkingu. Było nieźle! Francuzi nas podziwiali 😉

Potem Abbay du Thoronet. Dawny cysterski klasztor we Francji. Wejście za darmo do 25 roku życia. Wielki budynek. Nie wyobrażasz sobie jak można było go zbudować w 13 wieku… Myślę, że jest to ciekawsze przeżycie dla architekta niż biernego obserwatora. Ja przyznaje szczerze, że było mi ciężko docenić monumentalność i piękno tego zabytku, ale byłem. Byliśmy.

DSC 8832 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

Pora dalej. Dalej…

DSC 8841 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

Dalej była Nicea i kolejny przystanek coachsurfingowy… Kolejny niezapomniany. Calum McGuire. Irlandczyk. Napisał nam:
-Jasne bądzcie o 21, otworzy wam drzwi inna coachsurferka…
mhmm okej…
No więc nie mogliśmy się doczekać aż tam dojedziemy!

DSC 8845 1024x678 Coraz bliżej Włoch..

Bon voyage! Nimes!

Dojechaliśmy do Nimes..
Mieliśmy być o 20. Byliśmy. O 22.15.
Mieiśmy jechać do Valentin. Coachsurfing i te sprawy. Rano napisał, że nie ma miejsca, ale jego kumpel, Nicolo ma i nas przenocuje. No spoko. Czemu nie, tak?

22.15 wchodzimy i co się dzieje?
Wszyscy na nas czekają z kolacją. Nicolo i Valentin mnie ściaskają Sophie siedzi i patrzy na nas. Butelka wina stoi. Talerze nakryte a my prawie martwi nie wiedzieliśmy o co chodzi… Ale zdjęcie jest.

DSC 8668 1024x678 Bon voyage! Nimes!
Od prawej: Valentin, Nicolo, Sophie, S., ….

Po obiedzie, rozmawach, wymianie zdań, opini… W ogóle! Wiecie, że francuzi po angielsku to tak se sobie? No i nie było inaczej. Natomiast jeden i drugi z panów miał babcie Hiszpańską. No i tak właśnie po hiszpańsku wszystko się działo we Francji. Nicolo zabrał nas do domu. Dał klucze, komputer, łazienkę, pokój, kuchnie, miejsce garażowe w parkingu i powiedział: macie, odpoczywajcie. Garaż był taki, jaka Francja jest w moich wyobrażeniach

DSC 8673 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Gadaliśmy do trzeciej rano aż chłop zaniemógł. O 6 miał wstać. Mieliśmy się spotkać jak skończy pracę. Wstaliśmy o 11. Poszliśmy na spacer po Nimes. Miasto absolutnie cudowne. Małe, urocze, piękne!

DSC 8704 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Dygresja:
Koleś w środku miasta, przyszedł ze swoim szamponem i mył włosy…

DSC 8686 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Wracając do rzeczy:
DSC 8716 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Wtedy zadzwonił Nicolo o 13 i mówi. Jedziemy do Pont du Gard! Tego mostu z banknotu 5-euro. Valentin i Sophie już idą do domu. Tak oto udaliśmy się na niespodziewaną wycieczkę… do miejsca, które w naszych głowach nie istniało. Jak było? Na z. Zaje…..e. SUPER!

Marzenie Nicolo, Machu Picchu- jedzie tam w styczniu!
DSC 8726 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Ponuro:
DSC 8732 1024x678 Bon voyage! Nimes!

WESOŁO, TAK BYŁO!
DSC 8739 1024x678 Bon voyage! Nimes!

TAKA POGODA, TAKI MOST, TACY LUDZIE:
DSC 8741 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Można było nawet się kąpać i skakać z jakichś 4-metrów. TO JEST ŻYCIE!
DSC 8761 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Zupełnie nieznani ludzie, dają Ci spanie, jedzenie, podróże, pokazują miejsca i świetnie się bawią. Szczerze mówiąc… Zmiotło nas z powierzchni ziemi. To chyba dalej sen był. Niestety już mieliśmy nocleg zabookowany przez Airbnb i nie mogliśmy zostać dłużej. Oczywiście wszyscy nalegali. Ile chcecie, tydzień? Nie ma sprawy. Było nieziemsko….

DSC 8782 1024x678 Bon voyage! Nimes!

Był pierwiastek ludzki, który tak mocno wpłynął na nas… Czad, poważnie. Super. No a najlepsze, że to nie koniec tej podróży było.! W pośpiechu jechaliśmy do Le Tholonet… c.d.n.

…because GoodGetsBetter